2006-01-08 18:31:37...Bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko... 2006 nastał :) Szybko dość. Przywitany standardowo, co by nie powiedziec że dość identycznie jak rok temu.Choróbsko złapało i wyboru wiekszego nie było. Ale jakos nie żałuje. Wsłuchując sie w opowiesci M. i K. o noworocznym pijaństwie odechciewa się wszystkiego :s
Sesyja sie zbliża. Sesja, a raczej jej brak, jakoże jedyne zaliczenie z biofizyki pozostało i koniec sem III. Psychologia pozegnana. Raz na zawsze^^.Jakoś tak bezproblemowo rok drugi leci, oby nie zapeszyc ;). J. znak życia dała.I co z tego, jak wszystko zakończyło się jak zwykle, za nim na dobre się zaczeło. Ot, prawdziwe oblicze przyjazni...phi. W przerwie Ofcze spotkania nabierały siły i mocy."Mamy tylko siebie, wielka mamy moc". Ofcze seanse, ofcze pieczenie ciast, gotowanie, ofcze wypady do Wawy na "Taniec Wampirów"...aach, miłe wspomnienia, oj miłe ^^ Za tygodnie trzy ferje. Plany zerowe. I wciąż czekam aż sie odezwiesz... ...sama nie wiem czego chce i to nie jest niczyja wina tylko moja...moja...moja. zaczytana...zasłuchana...teskni za Krakowem :* ...najlepszego... Napisałam.... skomentuj (12) ![]() 2005-12-04 13:55:06...to tu to tam... ...to tam, to tu...Przepraszam, czy już grudzień? ani sie obejzysz a zycie ucieknie ci między palcami. I tak sie zastanawiam czy to co robie to na prawde TO?
Przez chwile dopadło mnie szczescie. Przez chwile bo trwało zalediwe (az??) pare tygodni. Może ze trzy. Było uroczo. Było? Tak na prawdę to nic nie było. Takie ot moje urojenia.Ale jak patrze na te zdjęcia, jak wspominam tamta sobotę...nie ma co, było minęło. Nie dam sie nabrać kolejnym razem(hyh, zawsze to sobie powtarzam) Wczorajsza rozmowa z Clov i Jen na temat nie-istnienia przyjaźni. Nie-istnienia w moim odczucu.Bo niby jak ma istnieć?I gdzie? Po co sie angazowac... Studia? A no...kończy się semestr III.Zaliczenie z boskiej psychologi za tygodnie dwa, materiału naumianego : zero. Szpitał Pluszowego Misia za tydzien :jeden. I gdzieś tam pomiędzy Traczykiem, Harperem i Sawickim probuje zrozumiec po co to wszystko.I na kliniki czekam bo zakłady teoretyczne wykończą mnie niedługo.Ale jest do przodu. Jakos. Grupa nie-istnieje.Dla mnie przynajmniej.Wole znajomych mych z roku 3,4,6.Tak jakoś.I mysl o wyniesieniu sie z domu goni za mna znów.Jakbym tylko miała gdzie... W któryśtam wtorek kolejny koncert. I hmmm...czyzby bańka prysła? Było ot tak sobie.(ekh...Wojtek! Kata oddawaj :P) W poprzednia niedziele my, dzieci dekadentówna Happysad się bawilim.Anka bilet dostała, X gdzies zginęła.Było fajnie^^ Mam dziwny nastroj na brytyjskie komedie romantyczne ogladane w blasku ognia z kominka :s It's so wired... Życie bywa dziwne... I co ja mam niby zrobic teraz? "I'm too lost in everything about you..." *** "wszystko runie lecz podniesie sie znów" Napisałam.... skomentuj (8) ![]() 2005-10-16 15:39:17i ty tez nie mów nic no może prócz tego że zależy ci... Gdzies tam ukryte przez ponad pół roku marzenie postanowiło sobie wyjść na zewnątrz.Dobrze to? Nie wiem. To głupie pół godziny. Głupia rozmowa, jak zawsze pokazująca kto jest wiekszym cfaniakiem. Nie wiem. Niefajnie mi sie zrobiło i już. I te sms. I te wspomnienia...ech.
Tydzien za tygodniem. Jakostak sie juz przyzwyczaiłam do roku nr dwa. Jest ok. Szybko zleci. Mam nadzieje. Heh, a mysli pozajmowane zupełnie czymś innym...ale tym razem doprowadze to do innego zakończenia. bo mam juz dosyć. Amen. "...ale kiedy mówisz do mnie Słońce traktuje to co nieco opacznie..." Napisałam.... skomentuj (7) ![]() 2005-10-08 22:47:13...empty city... Tydzień pierwszy pseudostudiowania na roku drugim zakończony. Wielkie nic-nie-robienie. Łażenie od katedry do katedry, sal szukanie, pojawianie sie po raz pierwszy i ostatni na wykładach(pozdrawiam pania od psychologii :P) i nijakie rozmowy z ludzmi.O wszystkim i o niczym. Z akcenetm na to o niczym. Na wykladach z Karolina i Adamem gramy ambitnie, bądż wychodzimy w czasie przerwy i dziwnie nie wracamy. Od wtorku sie zacznie. Juz tak troche poważniej. Tydzien uczelniany trwa od wtorku do czwartku(heh, info sie nie liczy^^). Pięknie, czyż nie? Pozyjemy...blablabla.
Generalnie cierpie na niechceniepospolite i czekam na luty kiedy to na Purplach wyląduje. Hmmm...licze na miłe spotkanie w przyszły weekend.Byłoby cacy.Taka lekka różnorodność wręcz;) Wysiliłam sie na zrobienie listy albumów które: muszę mieć, powinnam mieć, chce mieć, czekaja na zakup od dawna i...wyszło mi że pierwsza wypłata zostanie gładko przetrąbina na CD. Ale to dopiero w grudniu, wiec lista sie powiększy. Szkoda tylko, że połowa pozycji wymienionych niedostępna w kraju mym kochanym jest.Heh, wciąż sie edukuje. Nic dziwnego, w takim gronie. Hmmm..."mój dom murem podzielony..." w eterze: Gov't Mule na przemian z BRMC lektura: "LNKG" po raz kolejny. "...will we ever meet again as friends, after so long?..." Napisałam.... skomentuj (2) ![]() 2005-10-04 18:16:08 *** Rok drugi czas zacząć. Podobno. A ja wciąż czuje wakacje, wciąz żyje ostatnimi wydarzeniami. Trasa...5 miast, 5 koncetrtów, 5 imprez, fantastyczna zabawa w stałym juz towarzystwie.Warto było.Dzięki Chłopaki :* i dziewczyny tez :* Wracając do Lublina czułam się jakbym powracała z innego świata. Tego który miał być, ale jednak?Czasem niespełnione marzenia nie daja za wygrana.Było genialnie. Pozostała masa zdjęć, filmiki :P wspomnienia...Łza w oku sie kręci na wspomnienie kolacyjki u "Wiślaków", podróży do Łodzi w rytmach Systemowych, bocznych wejść i spacerów po całym Spodku...
A dzisiaj? Wykłady razy trzy od 8.00 rano, z grupa mą sie przywitałam, ale bez rewelacji.Nic się nie zmienili...a może to ja sie zmienilam?bo te walacje na pewno duzo zmieniły. Mnie, ludzi wokół mnie i nie tylko. Jest na pewno inaczej. I chyba tak jak powinno byc. A że przy okazji zaczynam tracic kontakt z ludzmi w wieku mym...heh, skutki uboczne.:-) "Wczoraj nie padał deszcz...było pięknie, było słońce..." ...dziękuję... Napisałam.... skomentuj (0) ![]() 2005-09-24 23:13:44...All those lonley nights... Marzenia czasem się spełniaja. Nawet te srednio realne. Było pięknie. Co tu więcej mówić.Nie żałuje, gdzież bym śmiała.Fantastyczna zabawa i tyle.
Jeszcze jeden tydzien. Książki mam, plan mam(ha!! wolny piątek!!)a powrot na uczelnie głęboko w dupie mam.Cóż.Chwilowo są rzeczy wazniejsze.Bez przesady.wilki t.r.i.p. sie szykuje.Oby sie udało. Po 3.10 moge juz chyba zacząć umierac ze szczescia;). Gdyby tylko...TY... NA koniec umieszcze tekst, który ostatnio doprowadził mnie do łez. Jest po prostu piękny, prawdziwy, smutny i wzruszający. Napisany przez Gosię (:*), zaśpiewany przez Piotra...cudowne uczucie jak sie stoi z zamknietymi oczami i wsłuchuje w płynącą muzykę.Niezapomniane wrażenia... "Na krańcu świata chcę słyszeć Ciebie Niech wiatr przyniesie twój głos, twój lęk Zranione serce milczenia ostrzem Wciąż wierzy w miłość, szuka szczęścia Ref. Na białych skrzydłach uciec stąd Anioł wie, gdzie jest mój dom A śmiech roztopi w sercu szkło Dosyć płaczu Jak sen wraca myśl Przeszłość ta jest pułapką szarych dni Wykrzyczeć chcą nie tak masz żyć Nie musisz grać wystarczy być Otwórz oczy, jestem tu Blisko tak, nie trzeba słów Wciąż wierzą w miłość, szukam ciepła Ref. Na białych skrzydłach uciec stąd Ten dzień odmieni czas Gorąca łza poruszy głaz Nie zostaniesz nigdy sam, masz mnie A ci, co zagubili sens w życia zamęcie Niech wierzą w miłość, wierzą w szczęście" (Biały Anioł) Napisałam.... skomentuj (3) ![]() 2005-09-18 21:12:17"There's no escape from this fear regret loneliness..." Dziesięć dni nad Bałtykiem.Dni zimnych, deszczowych, morskich, spacerowych, smutnych.I dopiero dzisiaj zaczelam doceniac to jak mi bylo chwilami pięknie.Mimo wszytsko.wiem, wiem...gdyby troche inaczej, w innych okolicznosciach.Może za rok...ciągle cos odkladam.Tak jak ten Wrocław.
Dwa tygodnie mi zostały.Tylko?Aż?Sama nie wiem.Jak co roku o tejporze zaczynam sie zastanawiac dość poważnie czy aby dobrze zrobilam?Czy decyzja o pozostaniu w Lbln była oby decyzja dobrą.I teraz wiem ze zdecydowanie n i e Duzo bym dała zeby to zmienic.Wyniesc się jak najdalej.Najdalej od domu.Najdalej od tego miejsca.I niby jeszcze nie wszystko stracone.ale to dość pozorne niby.Bo dobrze wiem ze jeszcze przez najblizsze pare lat spędze w domu.W domu w którym coraz więcej krzyków na przemian z milczeniem. "I niby jest wygodniej a jednak czegos brak..." No wlasne.I ja wiem czego. Zadnych ale...trzeba bylo postawic wtedy na swoim. Fantastyczne uczucie znowu tracic kontakt z osobami które uwaza się w pewien sposob za "bliskie", nie prawdaż?Hy, powtórka z rozrywki.Za każdym razem mniej bolesna.Czyżby kwestia przyzwyczajenia?Tak, mam juz dosyc tej zabawy w udawanie ze sie wszyscy kochamy i jest slicznie pięknie.Do widzenia. Chyba rzeczywiscie musze cos zacząć z soba robic bo tak dłuzej byc nie moze. Chce mi sie dalekich spacerów jedną z dzikich plaż... "Nie żebym lubiła ptaki Ja o ptakach nawet nie myślę Po prostu wzruszył mnie ten mały Naprawdę chciałam dobrze" Napisałam.... skomentuj (2) ![]() 2005-09-04 00:17:55...I've miss You since I've been away... Wrzesien.A wakacje się kończą.Jeszcze miesiac niecały, grunt zeby go przezyc tak aby był zapamietany. Taka nadzieje przynajmniej mam i plany, a co z nich wyniknie...heh to okaze sie za czas jakis.
Nie wiem czy to co mi siedzi w glowie to tylko skutki uboczne zrodzone przy okazji, czy na prawde coś tam się ...no.Bezsensu to jest.Ale niech już będzie. Niedługo zaczyna się CFK. Szczytny cel i genialna zabawa przy okazji. No zobaczymy co z tego wyniknie. Mam dziwny dziki i opętańczy nawrót na Deep Purple. Szkoda tylko ze wszytsko mam na rozpadających sie kasetach;) Jakoś tak jest...dziwnie niefajnie.Nie potrafie sie cieszyc tym co wokoł jest.A w sumie powinnam.Czas pokaze, a nóż się to wszytsko zakonczy jakąś dłuzszą intrygującą znajomoscią(która juz w sumie jest z niewielkim stazem ale zawsze). Ech...just send me an angel... ...tęsknie jak diabli... Napisałam.... skomentuj (3) ![]() 2005-08-30 22:53:36...i niby wszystko jest tak jak powinno być... ...t o t a l n a p a r a n o j a ...
heh, to miało byc zabawne, a tu co? Odechciewa sie juz tej zabawy jak na to patrze. Ale..."wszystko jest kwestią priorytetów". A "robta co chceta" ja mam to daleko za sobą.Wrrr... Doskwiera mi coraz bardzije to co doskwierac nie powinno. I zabic sie tego juz nie da. Za długo, heh.A to co przy okazji w glowie sie zrodzilo straszne paskudne jest.Chociaz...yyy, czas pokaże. Letnie wojaże zakonczone. Teraz nadszedł czas tych jesiennych.Sopot szalony i mistyczno-morski.Bytom dziwny, mały, ale i mile sympatyczny okazał się być.Dziękuję.er przez Katowice z Kaja i Radkiem udany:]. Czekam na more. Narazie chyba za duzo MAstertona i na przemian w glosnikach Jorna, The Mars Volta i Porcupin Tree..."Bo to dla koneserów jest". Poniekąd;) ...tesknie... idiotka:/ co ty sobie myslisz ze niby jak?? Napisałam.... skomentuj (1) ![]() 2005-08-07 15:57:19mentally yours Jeden z nielicznyc ostatnio dni kiedy mogę posiedziec sama w domu.I jakoś tak naszło mnie na małe wspominki. Poczytałam sobie swoje stare zapiski. Hehe, wierzyć mi sie nie chce ze to pisałam ja. Ile miejsc, ile osob ile wspomnien przewineło się przez te pre krótkich lat. Teraz życie wydaje się być zupełnie inne. Bardziej...stonowane. Przez takie a nie inne zdarzenia bardziej rockndrollowe. :-)
Organizm powoli zaczyna się przyzwyczajac do wydłużanych dni, braku nocy. Powinien, bo w najbliższym czasie dużo siedzenia, dużo grania i duzo muzyki :-) Poki co rekord nad rekordem: 36 godzin bez snu z czego prawie polowa w cudownym towarzystwie ;) I cieszę się ze poznałam Gosię. Fantastyczna kobieta. Miło się rozmawiało nie ma co:-) Jutro do Krakowa. Na dni kilka. Potem nasze wspolne nadmorskie szaleństwa w Sopocie połączone z imprezą urodzinową i Festiwalem:) Powrot do Krakowa, Bytom.I koniec podrózy na sierpień.A czas ucieka...:-) Wojtek-> dziekuję Ci bardzo za Jorna. Odkrywam nowe dzwięki :) Napisałam.... skomentuj (3) ![]() |
|
|||||||